Ataki paniki - skuteczne metody działania

Problemy i Trudności
09, styczeń, 2018

Osoby posiadajace szczególnie wrażliwy układ nerwowy mogą wpaść w panikę nawet jeśli ich życie lub zdrowie nie są w żadnej mierze zagrożone. Wykzano, że same słowa mogą uaktywniać nawyk katastroficznego myślenia, wywołując tym samym panikę. Podobnie inne, pozornie niezwiązane sygnały, jak np. ukłucie w brzuchu, czy zwykły nerwoból mogą doprowadzić do ataku paniki kogoś, kto jest podatny.

Na początek warto sprawdzić, czy nasze zdrowie jest w normie. np. nadczynność tarczycy wywołuje nieoczekiwane nagłe uczucia niepokoju, strachu, czy nawet ataki paniki i oprócz skupiania się na terapiach psychologicznych, warto zająć się leczeniem choroby fizycznej - w tym wypadku nadczynności tarczycy. Po wykluczeniu chorób, zaburzeń i urazów ciała możemy przyjrzeć się dalszym metodom pracy.

Skuteczne metody pracy z zaburzeniami lęku panicznego

1. Ataki paniki - metoda behawioralno-poznawcza

Okazuje się, że przyczyną lęku panicznego są błędne interpretacje zjawisk zachodzących w ciele i tendencja do myślenia katastroficznego.  Terapia jest prosta i stosunkowo krótka: trwa kilka-kilkanaście tygodni i polega przede wszystkim na:

a) zrozumieniu logicznym sytuacji i zmianie interpretacji, a następnie

b) na wytworzeniu nowego nawyku interpretowania

Pacjentom wyjaśnia się, że panika powstaje wskutek mylenia normalnych objawów narastającego lęku z objawami zawału serca, obłędu, tętniaka mózgu, czy umierania. Pacjenci uczą się interpretować swoje objawy bardziej realistycznie - wyłącznie jako objawy lęku. Później pozostaje już kilkutygodniowy regularny trening behawioralny. Po co trening? Aby pacjent nie wracał do automatycznych, nawykowych reakcji "napędzania" czarnych myśli i "nakręcania się". Na taką poznawczo-behawioralną terapię reaguje znaczna część pacjentów. Po zakończeniu, nie ma praktycznie nawrotów.

2. ataki paniki - leczenie farmakologiczne

Leczenie farmakologiczne. Wykazano również wysoką skuteczność leczenia trójpierścieniowymi środkami przeciwdepresyjnymi, fluoksetyną i alprazolamem. Podobnie szybko jak przy terapii behawioralno-poznawczej widać skutki. Minus jest taki, że leki łagodzą panikę, ponieważ osłabiają wrażenia cielesne, jednak po odstawieniu powracają pełnoobjawowe napady paniki, ponieważ błędna interpretacja nie została zmieniona.

3. ataki paniki - medytacja

Wiele badań z wykorzystaniem obrazowania MRI wykazało wpływ medytacji na struktury mózgu odpowiedzialne za emocje. W praktyce medytacyjnej wykorzystuje sie pojawiające się emocje i obserwuje je bez przywiązania, jako nietrwałe i przemijające. Przy zaburzeniach lęku panicznego mogą pojawić się początkowo napady lękowe czy ataki paniki. I znów, ważne jest spostrzeżenie w odpowiednim momencie, że lęk i panikę wywołują po prostu nasze interpretacje. Taki trening medytacyjny i regularna praktyka nieprzywiązywania się do własnych interpretacji, i obserwowanie lęku czy narastającej paniki z dystansu, uczy trzeźwego i klarownego rozpoznawania sytuacji, w jakich się znajdujemy, uważności na co dzień, a co za tym idzie podejmowania bardziej adekwatnych i najlepszych dla nas decyzji również w zakresie własnego zdrowia.  

4. ataki paniki - relaksacja

Na co dzień polecam taką formę relaksacji, by uwrażliwić się na ciało jednocześnie usuwając błędne interpretacje i nawykowe, katastroficzne postrzeganie zjawisk zachodzących w organizmie.

Na początku wykonuj tę praktykę w stanie uspokojenia, a nie w napadach paniki, a kiedy dojdziesz do wprawy, możesz także wykorzystać ją w trudniejszych momentach.

Usiądź i zwróć całą swoją uwagę na ciało. Przyjrzyj się każdej jego części. Uświadom sobie, że każdego z nas boli czasem ciało: coś pulsuje, coś uciska, coś jest niewygodne. To naturalne, bo ciało żyje :)  Popatrz na to, co dzieje się w Twoim ciele. Zobacz, jakim ciało jest cudem i pozwól mu działać. Krew krąży od lat, serce bije, wątroba pracuje. Patrząc na to jak na dzieło sztuki, jak na cud, rozluźnisz się. Zobacz, jak sobie radzi bez Twojego wysiłku, bez Twoich starań: samo oddycha, samo trawi, nie musisz non stop go pilnować i nadzorować. Radzi sobie całkiem nieźle, to wspaniała maszyna, która sama doprowadza się do równowagi. To się nazywa homeostaza. Jedne hormony wypuszcza, by nadmiar innych powstrzymać. Oczywiście, czasem szwankuje, jak każdy mechanizm, ale to nie znaczy, że już się do niczego nie nadaje i trzeba popadać w panikę, za każdym razem, gdy zrobi coś "nieoczekiwanego". Samodzielnie się oczyszcza i uzdrawia, a Twoje napięcia, lęki i zmartwienia tylko przeszkadzają mu działać. Poobserwuj to ciało, jako coś niezwykłego i pozwól mu działać. Nieważne jakie jest: że czegoś mu brakuje lub nie ze wszystkim sobie radzi, to normalne po tylu latach. Ale patrząc i podziwiając ten mechanizm dajesz mu przestrzeń, możliwość by samo sobie poradziło. Bo być może po raz pierwszy nie stawiasz oporu i nie utrudniasz mu przez swoje lęki, emocje i niezadowolenie. Na co dzień, nie dość, że wykonuje kawał dobrej roboty i ciężką pracę, to jeszcze ma nadmiar: obciążasz je swoimi negatywnościami. Dlatego popatrz codziennie, przez kilka-kilkanaście minut z fascynacją, wdzięcznością i ciekawością zamiast z lękiem na to, jak pracuje Twoje ciało. Nie oceniaj go. Ono sobie da radę. Popatrz ze zdziwieniem, jakbyś pierwszy raz widział coś takiego. I dopiero po dłuższej chwili takiego patrzenia (nie z lękiem, ale z fascynacją, że taki mechanizm został Ci dany), w spokoju, przyjrzyj się jeszcze raz bolącemu miejscu. Czy nadal uważasz, że coś niebezpiecznego się z nim dzieje, czy tylko sobie to nakręcałeś? Sprawdź i dopiero wtedy odpowiedz sobie, czy coś Ci naprawdę fizycznie dolega, czym warto się zająć w dłuższej perspektywie. Odpowiadając sobie na takie pytanie z perspektywy spokoju i rozluźnienia podejmujesz zawsze o wiele właściwsze decyzje niż gdy patrzysz przez pryzmat lęku, napięcia, a co najgorsze - paniki.

 

Jeśli chcesz, aby ktoś poprowadził Cię w procesie panowania nad atakami paniki i w pracy nad sobą, zapraszam do Gabinetu.

 

Bibliografia:

Kjaer, T.W., Bertelsen, C., Piccini, P., Brooks, D., Alving, J., Lou, H.C. (2002). Increased dopamine tone during meditation-induced change of consciousness. Brain Res Cogn Brain Res. 13(2):255-9.

Seligman M., Walker E., Rosenhan D (2003), Psychopatologia. Poznań