Jak przestać bać się śmierci?

Obszary Nieświadome
12, styczeń, 2018

Sporo osób pyta o śmierć: jak sie do niej ustosunkować, jak przestać się jej bać? Inne, z kolei wyczekują na jej nadejście z niecierpliwością, jak na wyzwolenie. Jak zabrać się, zatem, za zagadnienie, które dotyczy nas wszystkich?

Oswojenie ze śmiercią

Jeśli wokół siebie obserwujemy umierających lub w innej formie mamy kontakt ze śmiercią w swoim otoczeniu, jest to cenna sposobność, by dopuścić do siebie, że śmierć istnieje i nie możemy uciec przed tym tematem. Takie obcowanie ze śmiercią na co dzień, pozwala oswoić się i dostrzec, że śmierć nie jest gdzieś daleko i nie dotyczy tylko odległych miejsc, czy ludzi których nie znamy, ale jest blisko, tutaj, za rogiem. Od takich spostrzeżeń nie można uciec, i dobrze. Im wcześniej zajmiemy się problematyką śmierci, a przede wszystkim naszym lękiem przed nią, tym lepiej dla nas. Dlaczego? Bo dopiero wtedy będzie możliwe, aby zacząć w pełni żyć.

 

Pierwsze doświadczenia

Pierwsze kontakty ze śmiercią mogą być przerażające, budzić nasze najgłębsze lęki. Wiele niestabilnych emocjonalnie osób mogą wpędzić w depresję, poczucie zagubienia, ataki paniki czy permanentne doświadczanie niepokoju. Kiedy ten etap uda nam sie przejść, nadal nie poddając się i nie zaprzestając badań nad śmiercią, pomimo przerażenia, dostrzegamy coś niezwykłego. Mianowicie to, że śmierć jest nieodłącznym elementem życia, jest obecna codziennie, w każdym miejscu, a patrząc jeszcze głębiej i wnikliwiej: że jest nawet wtedy, gdy myślimy, że jej nie ma. W samym życiu już jest zapisana śmierć. Żywy organizm nie jest tylko żywy: codziennie traci mnóstwo komórek: obumiera naskórek, krwinki, cebulki włosów... W żywym ciele jest też śmierć. Dochodząc do tego rozpoznania można zacząć wariować, wpaść w panikę lub depresję. Ale tylko wtedy, gdy nie widzi się całości...

 

Śmierć obecna w życiu i życie w śmierci

Można załamać się, widząc śmierć wszędzie i we wszystkim. Dlatego, że widzimy tylko jedną stronę medalu: śmierć, rozkład i odczuwamy stratę, bo mamy zapowiedź, że wszystko co jest - już właściwie straciliśmy. Relacje, bliskich, a nawet własne życie... Poza tą stratą jest jeszcze życie, które wyrasta ze śmierci. Na martwych szczątkach żerują organizmy, które żyją dzięki tej śmierci, cała ziemia to szczątki przeszłych pokoleń, ludzi i zwierząt, ale na tym wyrasta nowe życie. Po załamaniu wywołanym kontaktem ze śmiercią i stratą, dociera do nas doskonałość świata, doskonałość egzystencji i zaczynamy postrzegać wielką równowagę. Jesteśmy mali, jako Ego, gdy widzimy cały ten bezmiar istnienia, a jednocześnie stopniowo zaczynamy dostrzegać, ze jesteśmy na właściwym miejscu, we właściwym czasie, poddajemy się strumieniowi życia i płyniemy z nurtem, zamiast stawiać opór.

 

Od kontemplacji śmierci zaczyna się życie

Oczywiście, bojąc się śmierci, można łatwo poddać się umysłowi, własnemu potokowi myśli i "nakręcać się", tworząc coraz bardziej przerażające obrazy i łącząc śmierć ze złem, które na nas czyha. To naturalne, a jeśli pozwalamy swojemu umysłowi "folgować sobie" i robić, co chce, jak rozbrykany koń, to na pewno nasza bujna wyobraźnia podsunie masę makabrycznych treści, w których utoniemy. Jeśli nie panujesz nad umysłem, może się tak stać, ale i to się skończy, bo wszystko przemija, więc albo samo w końcu się "wypali", albo znudzisz się i powiesz "już z tego wychodzę", po czym spojrzysz na to, co jest naprawdę, poza przerażającymi interpretacjami.  Wówczas możesz wejść w kontemplację życia i śmierci, jako całości, a z tej kontemplacji wyłoni się głębokie doświadczanie egzystencji i swojego miejsca w świecie.

 

Jeśli umrzesz zanim umrzesz...

Pewien mistrz powiedział: "Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz, gdy umrzesz". Dlatego im wcześniej wejdziesz w kontemplację śmierci, przemijania, straty, tym szybciej doświadczysz śmierci swojego ego. Śmierci tego, czym myślałeś, że jesteś. Wtedy będziesz mógł nie tylko żyć, ale w godzinie śmierci ciała nie opętają Cię tłumione przez całe życie lęki, a śmierć ciała nie będzie doświadczana jak zagłada istnienia.

Zatem, może już czas, by spojrzeć Prawdzie w oczy?

 

Jeśli decydujesz się, by rozpocząć tę podróż, a sądzisz, że potrzebujesz prowadzenia lub wsparcia, albo napotykasz dotkliwy problem na drodze, służę wsparciem. Masz możliwość skorzystać z pomocy on-line.

Pomoc on-line jest formą mojego towarzyszenia Ci w procesie zmiany. Służę wsparciem, choć cała droga i przemiana są Twoje i zależą od Ciebie. Na każdą wiadomość odpowiadam do 3 dni roboczych. To czas, aby przyjrzeć się temu, co się dzieje, wprowadzić w życie moje wskazówki i obserwować siebie. Daj sobie czas. Cała ta droga jest procesem, dlatego odpowiedzi nie mogą być szybką i pochopną wymianą maili. Wsłuchaj się w siebie, obserwuj i pisz uważnie, abym mogła poznać Twoją drogę, etap, który przechodzisz, Twoje doświadczenia i to, co Tobą kieruje. Zapraszam do kontaktu wszystkich chętnych, gotowych, by podjąć wyzwanie. Sprawdź cennik pomocy on-line.